środa, 20 lutego 2013

3. Liam

     Nieco zdenerwowana, szłam długim korytarzem, mijając całkiem nieznanych mi ludzi. Czułam się dziwnie, widząc jak bardzo wyróżniam się z tłumu. W końcu to tylko liceum, a ja ubrałam się bardziej jak nauczycielka niż uczeń. Podczas gdy inni mieli na sobie trampki i bluzy, ja paradowałam w koszuli i koturnach. Jednak w mojej dawnej szkole, wszyscy tak wyglądali. Tutaj mogliby pomyśleć, że jestem starsza.. I chyba tak było, bo przez ich wścibskie spojrzenia, miałam ochotę wybuchnąć..
     Spoglądając na kartkę papieru, na której miałam zapisany plan, szukałam w jakiej klasie mam teraz lekcję. Niespodziewanie na kogoś wpadłam, przez co z ręki wypadły mi książki. Spojrzałam zła na osobę, z którą się zderzyłam i czułam jak uginają się pode mną nogi. Wysoki brunet o brązowych oczach i włosach postawionych do góry. Ubrany był w czarne rurki, do których dobrał czerwone conversy i białą bluzkę z granatowymi rękawami.
- Może byś to podniósł. - burknęłam do niego, na co on natychmiast zareagował i podniósł moje rzeczy. - Dżentelmen z ciebie, dziękuję. - rzuciłam sarkastycznie odbierając je od niego. Nie wiedziałam czemu, chłopak cały czas był uśmiechnięty i miałam wrażenie, że się ze mnie nabijał. Zostawiłam, więc go bez słowa i wymijając, udałam się do klasy. Zajęłam miejsce w ostatniej ławce i czekałam na rozpoczęcie lekcji.
     W sali zebrało się już dużo osób i w końcu z rozmyślań wyrwał mnie głos nauczyciela. Oderwałam swój wzrok od okna i przeniosłam go na środek sali. O mało nie spadłam z krzesła kiedy zobaczyłam, że moim nauczycielem geografii jest chłopak, na którego wpadłam. On również mnie zauważył i zdziwiony się zaśmiał. Mam przerąbane. Zachowałam się wobec niego chamsko, nie wiedząc nawet, że on tu pracuje. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Przez całą lekcję siedziałam cicho, obserwując jego osobę. Był bardzo sympatyczny i uczniowie widocznie go lubili.
     Po dzwonku, poczekałam aż wszyscy wyjdą z klasy i wreszcie odważyłam się do niego podejść. Stanęłam przed jego biurkiem, a on spojrzał na mnie z tym samym uśmiechem, którym obdarował mnie na korytarzu. Spojrzenie w jego oczy było błędem, bo momentalnie mnie zahipnotyzowały i odebrały mowę. Kiedy zrozumiałam co najlepszego wyprawiam, poczułam jak robię się czerwona.
- Chciałam tylko przeprosić za moje zachowanie. Jestem dzisiaj dość zdenerwowana i nawet nie pomyślałabym, że jest Pan nauczycielem. Naprawdę mi głupio. - powiedziałam odgarniając kosmyk blond włosów, który opadał mi na twarz. Mężczyzna popatrzył na mnie przez chwilę z założonymi rękoma i westchnął głośno.
- Nic się nie stało, to było nawet zabawne. Jesteś Livia Wesley, tak ? - odpowiedział całkiem naturalnie.
- Tak. - skinęłam głową.
- Jestem Liam Payne. Przeglądałem twoje wyniki ze starej szkoły i są całkiem niezłe. Masz jednak pewne zaległości, dlatego musisz nadrobić materiał, który zdążyłem już tutaj opracować. No wiesz, zaliczysz parę sprawdzianów. Najlepiej jakbyś przychodziła do mnie na coś w stylu korepetycji. Co ty na to ? - zaproponował.
- Chyba nie mam wyjścia.
- Tak. Nie masz. - zaśmiał się i zapisał coś na małej karteczce, którą po chwili mi wręczył. - Tutaj masz mój adres, przyjdź jutro o 18.
- Dobrze, dziękuję. - uśmiechnęłam się i opuściłam salę. Czułam jak odprowadza mnie wzrokiem do samych drzwi, co nieco mnie skrępowało. Już do końca dnia nie mogłam przestać o nim myśleć. Nie wiem co się ze mną działo, nigdy nie podobał mi się żaden nauczyciel. Jednak on był inny. Wyjątkowy. Zaimponował mi swoim zachowaniem. Ciągle mijałam go na korytarzu, posyłał mi wtedy swój cudowny uśmiech. Onieśmielał mnie. Czerwieniłam się w jego obecności i byłam pewna, że to dostrzegł.
      Kolejnego dnia, po szkole, myślałam tylko o tym, że mam iść do jego domu. Byłam trochę zdenerwowana, tym, że będę z nim sam na sam. Zapewne będę siedzieć z burakiem na twarzy i udawać, że go słucham, bo zamiast tego będę przyglądać się jego umięśnionej klacie, czy jego twarzy.
      W końcu stanęłam przed jego domem. Zadzwoniłam na dzwonek i uspokajałam się w myślach, że wszystko będzie dobrze. Przecież to tylko korepetycje z nauczycielem geografii.. W końcu otworzył mi drzwi. Ubrany był jedynie w spodnie dresowe i białą koszulkę, jego włosy były w kompletnym nieładzie, a mimo to, wciąż wyglądał idealnie. Zaprosił mnie do środka jego całkiem ładnego domu, urządzonego bardzo nowocześnie. Kiedy na jednej z półek zobaczyłam kolekcję figurek Toy Story, momentalnie przy niej stanęłam i zachwycałam się każdą postacią.
- Jest Pan fanem Toy Story ? - spytałam zdziwiona. - Myślałam, że to ja jestem na to za stara. - dodałam na co ten się zaśmiał.
- Tak, to mój ulubiony film. Tak w ogóle, tutaj możesz mi mówić po imieniu. Jestem Liam. - uśmiechnął się, co oczywiście odwzajemniłam.
- Jak sobie chcesz.
- Chcesz coś do picia ?
- Coś zimnego, jeśli można. - odparłam, a on zniknął w kuchni. W międzyczasie ja dalej przeglądałam figurki moich ulubionych postaci.
     Usłyszałam za sobą kroki, dlatego odwróciłam się, co było błędem, bo wpadłam prosto na bruneta, strącając przy tym szklankę soku, który wylał się prosto na moją tiulową koszulę. W tego efekcie, mokra bluzka strasznie prześwitywała, ukazując mój czarny stanik. Payne zamiast jakkolwiek zareagować, gapił się na mój biust i dopiero po chwili spostrzegł mój zdziwiony wzrok.
- Ou, przepraszam. - mruknął zakłopotany. - To moja wina. Dam ci jakąś koszulkę. - dodał i przyniósł mi z pokoju coś suchego. Zamknęłam się w łazience i zdjęłam z siebie mokrą koszulę, zastępując ją czarną koszulką z motywem batmana. 
     Usiadłam na skórzanej kanapie tuż obok Liama. Był wpatrzony w jeden punkt i chyba nawet nie zauważył, że już wróciłam. Kiedy już się ocknął, spojrzał na mnie nieco speszony. Zamiast zająć się tym czym powinniśmy, czyli nauką, my zaczęliśmy rozmawiać na bardziej prywatne sprawy. Czułam się jakby Payne był moim kolegą, a nie nauczycielem.
- Dobra mała. - przerwał kiedy przestał się śmiać. - Weźmy się za tą geografię. - powiedział i wziął do ręki książkę. Tłumaczył mi tematy, jednak nie docierało do mnie to co mówi. Tak jak podejrzewałam, tylko udawałam, że go słucham. Wpatrywałam się w niego próbując zapamiętać każdy szczegół jego osoby. Ciągle przytakiwałam nie wiedząc nawet o czym opowiadał. Czy to możliwe, że się zakochałam ? Nie mogłam oderwać się od jego czekoladowych oczu czy ust.
- Liv ! - zaczął machać mi ręką przed twarzą. - Ty mnie w ogóle nie słuchasz. - powiedział unosząc jedną brew do góry, a ja zapewne zaczerwieniłam się. Przyłapał mnie na tym jak się na niego gapię. Jestem przecież jego uczennicą, a zachowuję się jak napalona dziewczyna. Po chwili ciszy brunet zaśmiał się pod nosem.
- Co ?
- Słodko się rumienisz. - odparł przygryzając wargę, co kompletnie mnie zaskoczyło. - Gdyby nie to, że jestem twoim nauczycielem, chyba bym cię pocałował. - dodał z poważnym wyrazem twarzy i wbił wzrok w swoje trampki. Patrzyłam na niego oniemiała i nie mogłam uwierzyć w to co powiedział.
- Po prostu to zrób. - odezwałam się po chwili, a on spojrzał na mnie zdziwiony.
- Co ? - dopytał jakby nie wiedział o co chodzi.
- Pocałuj mnie ! - uniosłam głos i po chwili poczułam jego ciepłe usta na swoich. Zamknęłam oczy i zatraciłam się w ich smaku. Czułam ciepło bijące od niego, jego dłonie błądziły na moich plecach. Językiem pieścił moją dolną wargę. Zrozumiałam czego się domagał i otworzyłam szerzej usta. Jeździł językiem po moim podniebieniu, co rusz muskając przy tym mój. Delikatnie przygryzł moją wargę i po kilku minutach tego namiętnego pocałunku oderwał się ode mnie zdziwiony. Spoglądałam na niego z zaróżowionymi policzkami, a chłopak oblizał usta i posłał mi swój najpiękniejszy uśmiech.
- Dałbym ci szóstkę z plusem, ale to byłoby chyba niezgodne z regulaminem szkoły. - powiedział rozładowując napięcie między nami.
- Łamiemy wszelkie zasady. - mruknęłam czując się niepewnie.
- Pieprzyć to. - odparł i przysunął się bliżej mnie, po czym objął mnie swoim ramieniem. Praktycznie go nie znałam, ale miał w sobie coś co pozwalało, abym mu zaufała. Przy nim poczułam coś o czego istnieniu nie miałam pojęcia. Jego dotyk wywoływał dreszcze, przepływające przez całe moje ciało. Był moim uzależnieniem i nawet nie zdawałam sobie sprawy jak szybko przerodzi się to w prawdziwe uczucie.
      Przychodziłam do niego prawie codziennie. W szkole mijając go posyłałam mu zwyczajny, życzliwy uśmiech, ale tylko on wiedział jak wiele uczuć jest w nim ukrytych. Gdyby ktokolwiek dowiedział się o tym co wtedy między nami się działo, nie byłoby tak kolorowo. Zbliżyliśmy się do siebie, poznaliśmy się i zaufaliśmy sobie. Po jakimś czasie wiedzieliśmy już, że to miłość. Staraliśmy się zachowywać jak normalna para, jednak często przytłaczało nas to, że musimy się ukrywać.
- Jesteśmy coraz silniejsi. Nie chcę dłużej czekać. Chciałbym tylko powiedzieć światu, że jesteś moja, skarbie. Nikt nie wie o rzeczach, które robimy. O tych wszystkich wypowiedzianych 'kocham cię'. Gdyby wiedzieli, byliby zwyczajnie zazdrośni o nas. - powiedział pewnego razu, a w jego oczach dostrzegłam ból. To co powiedział było piękne, momentalnie poczułam słone łzy na swoich policzkach. I wtedy pojęłam coś co dobitnie mnie zabolało. Niszczyłam go. Zamykałam go w świecie, który znamy tylko my. Dobijałam go tym, co powstało między nami. Stanęłam mu na drodze jego bezproblemowego życia.
- Ja już tak nie mogę ! - krzyknęłam ukrywając swoją twarz w dłoniach. - To musi się skończyć, Liam. Kocham cię, ale nie mogę w tym dłużej trwać. To zabija nas obydwu. To nie ma prawa istnienia. Przepraszam. - mówiłam coraz ciszej i wybiegłam z jego domu. Stanęłam za zakrętem, aby złapać oddech. Próbowałam powstrzymać łzy, ale zamiast tego rozpłakałam się jeszcze bardziej. Pobiegłam do swojego domu i zamknęłam się w pokoju. Nie mogłam pozwolić na to, aby jego życie rozpadło się przeze mnie. On był wspaniałym nauczycielem, uwielbianym i podziwianym w całej szkole. Gdyby ludzie dowiedzieli się o naszym związku znienawidziliby go. A ja nie chciałam do tego dopuścić. Jeśli kogoś kochasz musisz pozwolić mu odejść, prawda ? Dlatego właśnie musiałam pozwolić, aby Liam powrócił do swojego spokojnego życia, beze mnie. To przecież nie mogło trwać wiecznie, w końcu ktoś by się domyślił.
     Ze snu zbudziło mnie dobijanie się kogoś do domu. Przetarłam zmęczone od płaczu oczy i leniwie podeszłam do drzwi. Kiedy je otworzyłam ujrzałam przed sobą chłopaka, którego kochałam nad życie. Popatrzył na mnie i zbliżył się do mnie. Jego dłoń dotknęła mojego policzka, zbierając z niego kropelki łez.
- Już dobrze, Liv. - powiedział spokojnie. - Chodź, powiedzmy o nas światu. - wyciągnął do mnie rękę, a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
- Nie możemy. To już koniec, Liam. - pokręciłam przecząco głową.
- Ludzie będą mówić, że nie powinniśmy być razem. Ale nie dbam o to, bo cię kocham. Zrezygnowałem z posady nauczyciela. Jestem teraz normalnym chłopakiem, który chcę zabrać swoją dziewczynę na pierwszą, normalną randkę. - uśmiechnął się. To niewiarygodne. Rzucił pracę tylko po to, aby być ze mną. Chwyciłam jego dłoń, a on momentalnie przyciągnął mnie do siebie. Wtuliłam się w jego ciało, zatracając się jego kojącym ciepłem. Zanim go poznałam, nie wiedziałam co to znaczy spojrzeć na kogoś i po prostu uśmiechać się bez powodu. Ale dzięki niemu zrozumiałam wszystko. Zrozumiałam miłość.

***
Zostawcie komentarz. ; )
Curles. ♥

14 komentarzy:

  1. Genialny ! <3
    Super, że Liam był nauczycielem, bo chociaż było coś orginalniejszego w kwestii ,,zderzenia'', no i było trochę zakazanej miłości ^-^

    OdpowiedzUsuń
  2. No naprawdę masz talent do pisania nie powiem mogłaś dodać jeszcze trochę więcej dramatu było by jeszcze ciekawsze ale i tak jest dobrze../

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietnie napisane :) super pomysł, myśle ze to jest świetny pomysł na całe opowiadanie, nie tylko imagina

    OdpowiedzUsuń
  4. [SPAM]
    Jenna Miller, Skylar i Zayn Malik, Jason Dallas i Niall Horan to paczka nierozłącznych przyjaciół uczęszczających do słynnego Yale University w mieście New Haven, części wielkiego obszaru metropolitalnego Nowy Jork. Ci studenci Yale University to rozpuszczone oraz niezwykle mądre i inteligentne dzieci bogatych rodziców, które tolerują wyłącznie swoje towarzystwo. Ich życiem kieruje nauka i imprezy. Z czasem za sprawą miłości wiele spraw się komplikuje.. Przyjeżdża pewna osoba i wiele miesza w relacjach między dawnymi przyjaciółmi.
    Czy nierozłączna paczka z Yale University sprosta przeciwnościom losu? A może ich przyjaźń ulegnie zniszczeniu? Tego wszystkiego dowiecie się czytając naszego bloga.
    http://river-full-of-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. [SPAM]
    Z góry przepraszam za spam, jednak nie znalazłam tutaj odpowiedniej zakładki, w której mogłabym umieścić taki komentarz. Jeśli będzie Ci od przeszkadzał, to go po prostu usuń. :)

    Chciałabym serdecznie zaprosić na bloga, którego prowadzę razem z przyjaciółką, Martą. O czym on jest? O dwóch skrajnościach imieniem Francesca i Kimberly. Po paradoksalnej sytuacji dziewczyny zaprzyjaźniły się mimo swojej odmienności.
    Franky jest tancerką o mocnym charakterze. Potrafi być wredna i często wykorzystuje ludzi. Kim zaś jest tą… Lepszą? Ma dobre serce i dużo pisze. W przyszłości chciałaby byś znaną pisarką.
    Trudno mi jest w skrócie opisać bohaterki, toteż zapraszam na naszego bloga, w którym jak na razie znajduje się szczegółowy opis bohaterów i prolog.
    To dopiero początek historii, więc łatwo będzie się wdrążyć. :)
    Tak więc w imieniu moim i Marty chciałabym serdecznie zaprosić na naszego bloga:

    hide-feelings.blogspot.com

    P.S. W opowiadaniu nie zabraknie One Direction!

    Pozdrawiam serdecznie. ♥
    Jeszcze raz przepraszam za spam.

    OdpowiedzUsuń
  6. **Spam**Jeśli nie lubisz takich wiadomości, usuń komentarz**


    'Przecież życie zawsze jest proste...Uh? Co powiedziałeś? To czyste kłamstwo. Czasami życie to piekło. Dzieje się tak przez nasze decyzje, uczynki...A czasami po prostu nie mamy na to wpływu. Los jest nie przewidywalny. Nie wiadomo co Cię spotka za rogiem. Chwytaj każdy dzień, jakby był tym ostatnim. Idź za głosem swego serca , rób to co kochasz, nawet jeśli inni tego nie tolerują. Ludzie nie docenią życia, dopóki nie przekonają się, jakie jest ono ważne, ile by stracili, gdyby nie poznali jego dobrych stron.'
    Ona - Zwykła dziewczyna z małego miasteczka. Od urodzenia jej pasją było śpiewanie.
    On - Niezwykły chłopak, członek najpopularniejszego boysbandu na świecie.
    Pierwsze spotkanie było zupełnie przypadkowe. On od razu zobaczył w Niej swoją bratnią duszę, drugą połówkę. Ona początkowo podchodziła do Niego z większym dystansem. Po pewnym czasie dłużej tak nie mogła. Zaczęła widzieć w nim kogoś bliższego, niż przyjaciela. Połączyła ich miłość silniejsza od śmierci. Ale czy potężniejsza od kłamstw, które później zaczęły ich otaczać?
    Dowiesz się tego, czytając moje opowiadanie: http://you-will-always-be-my-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej!Zostałaś nominowana do Libster Awards! Więcej u mnie: http://we-love-imagines.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Excellent goods from you, man. I've remember your stuff previous to and you're just extremely wonderful.
    I actually like what you've got right here, certainly like what you're
    saying and the way in which wherein you assert it.
    You are making it entertaining and you still care for to keep it wise.

    I can not wait to read much more from you.
    That is really a great site.

    Also visit my web-site - colon cleanse recipe

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaaaaaaaaaaaaaaa!!!!! Kurwa ! Piękne ! Ja też chce takiego nauczyciela ! Pięknie napisane ! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Awwww jestem zachwycona tym imaginem! <3 Cudowne, po prostu cudowne! Tylko pozazdrościć takiego nauczyciela!

    W wolnym czasie zapraszam na swojego bloga, również o Liamie :)
    http://but-memories-are-stay-strong.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Podobało mi się to, że wplotłaś słowa i treść piosenki One Direction-they don't konw about us. Kocham Cię, widać, że kochasz to co robisz :), tak trzymaj

    OdpowiedzUsuń