wtorek, 12 lutego 2013

1. Harry

     Zapewne każdy z was ma w swoim życiu taki dzień, którego nigdy nie zapomni. Wyjątkowe wydarzenie, spełnienie marzeń, a może i wyjątkowa osoba zmieniło ten jeden zwykły dzień w ten niezapomniany. Mój wyjątkowy dzień ? Jasne, że taki był. Obrócił moje zycie o 180 stopni. Trwa do teraz..
      Londyn. Wychodziłam właśnie ze Starbucksa trzymając w ręku moją ulubioną Caffe Mocha. Idealnie poprawiała mi humor w tak pochmurny dzień w moim mieście. Spojrzałam na zegarek i stwierdziłam, że jeśli się nie pośpieszę to spóźnię się na lekcję. Zatrzymałam się na pasach i  wpatrywałam się w nadjeżdżającego, czarnego Range Rovera z nadzieją, że się zatrzyma. Niestety samochód przejechał ochlapując mnie przy tym kałużą. Byłam cała przemoknięta brudną wodą. Przeklinałam w myślach człowieka siedzącego za kierownicą i spostrzegłam, że ten właśnie zaparkował blisko mnie i wysiadł z pojazdu. W moją stronę szedł teraz wysoki chłopak z burzą brązowych loków na głowie. Opięte na jego nogach jeansy i biały t-shirt idealnie podkreślały jego sylwetkę. Rozszerzyłam oczy na jego widok, aczkolwiek miałam słabość do tego typu chłopaków. Kiedy stał już blisko mnie, ściągnął z nosa czarne Ray Ban'y i zahipnotyzował mnie swoimi kocimi oczami. Jego zielone tęczówki przenikały mnie na wylot, jakby doszukując się jakichkolwiek uczuć. W końcu otrząsnęłam się z transu i gdy spojrzałam na swoje ubranie złość powróciła.
- Widzisz co zrobiłeś ?! Nie zdążę się nawet przebrać bo za jakieś 10 minut mam lekcje ! - krzyknęłam na niego.
- Przepraszam, nie wiedziałem, że cię ochlapię.  - powiedział zakłopotany. - Muszę jednak przyznać, że wyglądasz seksownie. - dodał po chwili ochrypłym głosem i uniósł w górę jedną brew.
- Idiota. - prychnęłam z niedowierzaniem. Odwróciłam się na pięcie i odeszłam w stronę przeciwną niż zmierzałam. Musiałam wrócić się do domu, aby zmienić ubranie, co znaczyło, że znowu opuszczę zajęcia z chemii. Nagle ktoś złapał mnie za rękę i obrócił w swoją stronę. To znów był ten chłopak.
- Zaczekaj. Mieszkam tutaj, mogę pożyczyć ci jakąś koszulkę. - wskazał palcem na kamienicę obok. Zastanawiałam się czy to dobry pomysł, pożyczać ciuchy od nieznajomego, w dodatku płci przeciwnej. Spojrzałam jednak na swoją doszczętnie przemoczoną bluzkę i przeraziłam się na widok prześwitującego stanika.
- To chyba dobry pomysł. - odparłam po chwili, przenosząc wzrok na roześmianego chłopaka.
- Tak w ogóle jestem Harry. Harry Styles. - wyciągnął rękę w moim kierunku. Podałam mu swoją dłoń, a ten ją uścisnął.
-  Hayley Winsley.
Chłopak otworzył drzwi swojego domu i wprowadził mnie do środka. Mieszkanie robiło wrażenie. Było urządzone bardzo nowocześnie. Nie było jednak zbyt duże i podejrzewałam, że mieszkał tu sam. Usiadłam na czarnej, skórzanej kanapie i czekałam na kędzierzawego, który zniknął za jednymi z drzwi. Po chwili wszedł do salonu ze stertą koszulek w ręku.
- Mam nadzieję, że coś wybierzesz. - powiedział. Przyjrzałam się im i wybrałam szary t-shirt Ramones.
- To moja ulubiona. - uśmiechnął się Harry, kiedy przedstawiłam mu swój wybór.
- Ou, to może wybiorę inną. - odparłam zakłopotana.
- Nie. - chwycił mój nadgarstek, kiedy chciałam sięgnąć po jedną z reszty koszulek. - Weź ją. - dodał ukazując rząd białych zębów. W jego policzkach pojawiły się dwa przesłodkie dołeczki, na których widok sama się uśmiechnęłam. Kiedy zdałam sobie sprawę, że szczerzę się do niego jak idiotka, otrząsnęłam się i poszłam do łazienki, aby przebrać się z mokrych ciuchów. Zdjęłam z siebie ociekającą brudną wodą bokserkę i wciągnęłam suchą koszulkę chłopaka, wsadzając ją w środek krótkich, jeansowych Levis'ów. Na szczęście Harry nie był zbyt postawny, a ja często nosiłam przyduże t-shirty, dlatego wyglądałam całkiem nieźle. Przetarłam jeszcze spodenki czystą wodą i wyczyściłam materiał butów z kałuży. Kiedy wyszłam do salonu chłopak zagwizdał.

- A myślałem, że nikt nie wygląda w niej lepiej niż ja. - zaśmiał się mierząc mnie od góry do dołu.
- A więc, przykro mi, że zniszczyłam twoje domysły.  - odparłam ironicznie.
- Podwieźć cię do szkoły ? - zapytał.
- Byłabym wdzięczna.
- Chodź. - wziął ze stolika kluczyki od samochodu i wyszliśmy na zewnątrz. Brunet otworzył przede mną drzwiczki jego Range Rovera i wsiadłam do środka. Po chwili ten zajął miejsce za kierownicą. Odpalił silnik i ruszyliśmy. Panowała niezręczna cisza, którą postanowiłam przerwać włączając radio. Akurat leciała moja ulubiona piosenka Bon Jovi - It's my life.
- Uwielbiam ten kawałek. - oznajmił.
- Mhm, ale nie bardziej niż ja. - odparłam z przekąsem. Oboje zaczęliśmy śpiewać jej tekst i zakończyliśmy ją głośnym śmiechem. Zwróciłam się w jego stronę i nasze spojrzenia się spotkały. Poczułam ciepły dreszcz, który przeszył moje ciało. Chłopak delikatnie się uśmiechnął, a jego policzki przybrały lekko zaróżowionej barwy. Podejrzewałam, że moje były już w kolorze krwistej czerwieni, ale nawet to nie pozwoliło mi oderwać od niego wzroku. Głębia jego oczu hipnotyzowała mnie i wprawiała w stan euforii. Mój brzuch był pełen motylków, a ja zastanawiałam się co się ze mną działo. To tylko krótkie spojrzenie, ale jego magia była niesamowita. W końcu odwrócił wzrok na drogę.  Jechaliśmy parę minut i zajechaliśmy na szkolny parking.
- Kiedy mam ci ją zwrócić? - spytałam.
- Hmm. O której jutro kończysz lekcje ? Mógłbym po ciebie przyjechać i przy okazji zabrać cię na jakieś lody. W końcu muszę ci się jakoś zrewanżować.  - powiedział spoglądając na mnie uśmiechnięty.
- Mam lekcję do 15. Będę czekać.
- Przyjadę, na pewno.
- Nie mogę się doczekać. Pa.
- Pa.
Wysiadłam z samochodu , a oczy wszystkich na boisku skupiły się na mnie. Dziewczyny szeptały coś sobie na ucho, odprowadzając mnie wzrokiem do samej szkoły. Weszłam do budynku i spotkałam moją przyjaciółkę Cristal.
- Sie... A co ty masz na sobie ?! - spytała zdziwiona i poruszała brwiami w górę.
- Eh, długa historia. - odpowiedziałam wyciągając z szafki książki.
- Mamy czas. - upierała się, ale w tej chwili zabrzmiał dzwonek na lekcje.
- Niestety nie. - uśmiechnęłam się i poszłam do klasy.
- Po tej lekcji opowiesz mi wszystko ze szczegółami. - dotrzymała mi kroku ruda. Weszłyśmy do sali i zajęłyśmy miejsca obok siebie. - Właściwie to możesz teraz opowiadać.
- Lepiej nie. Wiesz, że mam u niego przechlapane i mogę nie zdać do następnej klasy.
- A no, rzeczywiście. No to już, nie gadaj na lekcji. - przybrała poważnego głosu, ale po chwili obie wybuchnęłyśmy śmiechem, na co nauczyciel spojrzał na nas groźnie. Od razu spoważniałyśmy. Gdy po nudnej lekcji mogliśmy wyjść na przerwę, Cristal zaczęła mnie wypytywać. Opowiedziałam jej całą historię z dzisiejszego ranka.
- Ajaj! Ładny jest ? - zaczęła świrować przyjaciółka.
- No, może troszkę. Nie no jest boskiii !
- No to zakręć do niego.
- Umówił się ze mną po szkole.
- Oooo !
Następnego dnia niecierpliwiłam się do ostatniego dzwonka z myślą, że znów spotkam się z tym chłopakiem. Miał w sobie coś co bardzo mnie do niego przyciągało. Gdy wreszcie był koniec lekcji wybiegłam ze szkoły i usiadłam na ławce oczekując czarnego samochodu. Niestety ten wcale się nie pojawiał. Spojrzałam na zegarek i dochodziła już 15:30. No cóż, nie będę czekać na niego jak napalona idiotka.
     Poszłam w kierunku domu i stanęłam przed jego budynkiem. Wahałam się czy mam tam wejść i po chwili drzwi otworzyły się. Ku mojemu zdziwieniu ze środka wyszła wysoka blondynka poprawiająca sobie sukienkę. Za nią wyszedł Harry i pocałował ją w usta. Poczułam jakby ktoś wbił mi nóż w plecy. Nie znałam go, a mimo to byłam cholernie zazdrosna. Co ja sobie myślałam ? Że mogę do niego zakręcić ? To przecież nie moja liga.
Chłopak przeniósł nagle swój wzrok na mnie. Momentalnie poczerwieniałam na twarzy.

- Hayley.. - wydukał i zszedł do mnie po schodach. - Przepraszam. Wypadło mi z głowy.
- Nie przejmuj się. - wyjęłam z plecaka jego koszulkę i podałam mu. - Dzięki za nią. Miło było cię poznać.  - powiedziałam i odeszłam wbijając wzrok w chodnik. To było dziwne. Nie mogłam przestać o nim myśleć, wyobrażałam sobie już nawet naszą 'randkę' , a on ? Zapomniał. Czyli dla niego to nic nie znaczyło. Zrobił to w ramach przeprosin i tyle. Kiedy doszłam do domu zorientowałam się, że nigdzie nie mam komórki. Ostatnio wkładałam ją do plecaka, dlatego moim ostatecznym przypuszczeniem było to, iż mogła zaplątać się w koszulkę, którą oddałam Stylesowi.  Nie miałam ochoty znów go widzieć, ale musiałam się do niego wrócić.
     Zadzwoniłam do jego drzwi, a gdy ten je otworzył, widocznie był zaskoczony moją wizytą.

- Cześć. Wybacz, że znów cię dręczę, ale chyba oddałam ci koszulkę wraz z moim telefonem.
- No cześć. Wejdź do środka. - zrobiłam parę kroków w głąb pomieszczenia, a ten zamknął drzwi. Chwilę potem przyniósł mi moją zgubę. - Proszę. A tak po za tym, to co ci przyszło do głowy z tym dręczeniem ?
- Noo, przecież się nie znamy, a ja od wczoraj cię prześladuję. Choć raczej to twoja wina.

- Właśnie, to moja wina. Ale nie żałuję, że cię ochlapałem. - uśmiechnął się zadziornie. - Może zostaniesz u mnie ? W końcu mieliśmy się spotkać, więc ..
- Mieliśmy ale zapomniałeś. - przypomniałam mu w czym tkwił problem.
- Naprawdę mi przykro. 
- Nie kłopocz się Harry. Jestem tylko nowo poznaną dziewczyną. Nie mogę wpływać na twoje plany, nie przejmuj się mną.
- To nic nie znaczy. Umówiłem się z tobą, a zachowałem się jak dupek.
- To racja. - przyznałam, ale on tylko się skrzywił.
- Ale wyglądasz słodko, kiedy jesteś zazdrosna.

- Skąd przyszło ci do głowy, że jestem zazdrosna ? - próbowałam się wyprzeć, jednak przerażała mnie myśl, że rozgryzł moje wcześniejsze spojrzenie na niego i blondynkę.
- Widziałem to w twoich oczach, kotku. - odparł pewny siebie.
- Tak ? A niby o kogo miałabym być zazdrosna ?
- O mnie. - odpowiedział najzwyczajniej w świecie.
- Masz o sobie zbyt wysokie mniemanie, kolego. - wykpiłam go.
- Ta, ta. Tak sobie wmawiaj. To co, zostaniesz ?
- Tylko dlatego, że nie chce mi się wracać do domu. - odparłam.

    Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy sobie horror. Mimo, że był straszny to i tak tego nie odczułam, bo nie mogłam się na nim skupić. Wciąż zerkałam w stronę chłopaka. Intrygował mnie każdy szczegół w nim. Mimika, gesty, ruchy.. wszystko. Po filmie zaczęliśmy w końcu rozmawiać. Opowiedzieliśmy trochę o sobie nawzajem i próbowaliśmy się poznać. Oznajmił mi też, że ta blondynka nie jest jego dziewczyną, co mnie ucieszyło. Z drugiej strony zastanawiało mnie, dlaczego mi o tym powiedział. Przecież to jego sprawa czy się z kimś spotyka.. Nim się obejrzałam robiło się już ciemno. Chłopak zaproponował mi podwiezienie, więc już niedługo potem byłam w domu.
     Od tego czasu często spędzaliśmy razem czas i zostaliśmy przyjaciółmi. W jego obecności czułam się niesamowicie. Byliśmy ze sobą bardzo blisko i niektórzy myśleli nawet, że jesteśmy parą. On zawsze się na to śmiał, ale mi wtedy robiło się dziwnie przykro. Długo zajęło mi przyznanie się samej sobie, że się w nim zakochałam. Nie chciałam mu tego mówić, aby nie zepsuć naszej przyjaźni. Każdego dnia bałam się , że w końcu przyjdzie i przedstawi mi jakąś dziewczynę, którą naprawdę będzie kochał.
     Któregoś dnia spotkaliśmy się u niego w domu. Jak zwykle kupiliśmy nowe filmy, zamówiliśmy pizzę i urządzaliśmy sobie seans. W pewnym momencie na ekranie wyskoczył jakiś straszny potwór, a Harry, aż oblał się ze strachy colą. Zaczęliśmy się śmiać i wtedy on ściągnął swoją mokrą koszulkę ukazując swój idealnie umięśniony tors. Zaczęłam patrzeć na jego wyrzeźbione mięśnie, przygryzając wargę.
- Co tak patrzysz ? - zaśmiał się chłopak sprawiając, że oblałam się rumieńcami.
- Po prostu, nie mogę uwierzyć, że taki koleś przestraszył się tak dennej postaci. - zaczęłam się śmiać, a on rzucił we mnie poduszką. Nie dałam mu za wygraną i odpłaciłam mu się tym samym. Po chwili goniliśmy się po całym mieszkaniu. Kiedy odwróciłam głowę w jego stronę potknęłam się o dywan i upadłam na podłogę. Styles to wykorzystał i zaczął mnie łaskotać. Nie mogłam już wytrzymać ze śmiechu i zaczęłam prosić, żeby przestał. W końcu go przekonałam i po chwili zdałam sobie sprawę w jakiej jesteśmy pozycji. Leżałam na dywanie, a na mnie siedział okrakiem chłopak. Spojrzałam na jego twarz i zobaczyłam jak patrzy mi prosto w oczy. Wiedziałam, że widzi w nich coś więcej niż tylko brązowe tęczówki. Dopatrywał się w nich uczuć i byłam pewna, że wyczytał już wszystko. Jego twarz zaczęła zbliżać się do mojej i chwilę potem poczułam jego usta na swoich. Z początku był to niewinny całus, ale poczułam jak koniuszkiem języka, chłopak prosił się o wpuszczenie do moich ust. Był to delikatny, jednak bardzo subtelny i namiętny pocałunek.  Przywarł do mnie swoim ciałem, od którego biło kojące ciepło. Kiedy przerwał pieszczotę,  znów popatrzył mi prosto w oczy.
- Hayley, wiesz, bo ja. Kocham cię. - te dwa ostatnie słowa sprawiły, że sięgnęłam gwiazd i  poczułam się najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
- Ja ciebie też kocham. - odpowiedziałam i przygryzłam wargę. 




Jest to mój stary, aczkolwiek przerobiony jednopart.
Jak się podoba ? Będziecie tu zaglądać ?
Curles .

9 komentarzy:

  1. Strasznie mi się podoba, czekam na więcej <3

    onlyyouharrystyles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ekstra....na 100 % będę tu wpadać ;))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny imagin:) Czytało się go z taką lekkością:)

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG !!!! rewelacja !!! kocham ten imagin *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepszy jaki przeczyalam , masz talent dziewczyno. :)

    OdpowiedzUsuń